W sumie wiele kobiet nie wyobraża sobie wyjścia z domu bez naszyjnika, czy to w formie zwykłego łańcuszka, czy fikuśnego naszyjnika. Jakoś ostatnio mam słabość do bieli, ale i kolorów nie może zabraknąć - szczególnie w słoneczne dni.
W nawiązaniu do wcześniejszego wpisu rozpocznę od bieli :)
Guzikowe zapięcie, w mojej ocenie, idealnie pasujące do całego naszyjnika
W nawiązaniu do wcześniejszego wpisu rozpocznę od bieli :)
Oczywiście prócz pozornie prostych kulek (te na zdjęciu powyżej), które są spękanym szkłem, fajnie jest pracować z jedną, konkretną i bardziej masywną kulą. Mi od razu na myśl przychodzi królowa śniegu w charakterystycznym dla niej nakryciu głowy. Wiem, że pora bardzo nie ta na takie skojarzenia, ale nic na to nie poradzę. Jedynym usprawiedliwieniem dla mnie jest fakt, że naszyjnik ten powstał w porze zimowej, kiedy za oknami puchata kołdra ze śniegu pokrywała świat..
Tak trochę czarno-szaro-biało, coś na co dzień:
Guzikowe zapięcie, w mojej ocenie, idealnie pasujące do całego naszyjnika
Ok.To teraz trochę kolorów ;) Szkło, lampwork, w trzech kolorach z zapięciem na wysokości ostatniego kwadracika:
I jeszcze jeden kwadrat. Tym razem w odosobnieniu, na lince jubilerskiej:
Tu się coś odwróciło i nie wiem jak naprawić. Mam nadzieję, że nie przeszkodzi to w oglądaniu;)
I na koniec dzisiejszego dnia naszyjnik z powlekanych diamentów, w którym jest szczególnie wygodne i bezpieczne zapięcie:
Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja szczególnie chciałabym podziękować mojej uroczej i cierpliwej modelce. XoXo Dżoana ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz