Dzisiaj jest ostatni dzień listopada i już jutro rozpoczyna się ostatni w roku miesiąc, miesiąc magiczny, gdyż obfity chyba w najbardziej oczekiwane Święta :)
Szczerze mówiąc nastroiłam się świątecznie już tydzień temu, a wszystko przez odwiedziny mojej mamy, gdyż udałyśmy się obydwie do sklepu z artykułami do rękodzieła i... spędziłyśmy tam ponad dwie godziny na wybieraniu tego, co w naszej ocenie potrzebujemy. Na miejscu okazało się, że tych niezbędnych rzeczy jest baaardzooo dużo. O niektórych nie mogę pisać, bo to prezenty od Mikołaja dla najbliższych ;P
Ale o niektórych chciałabym wspomnieć, ponieważ jest jeszcze trochę czasu i można samemu stworzyć naprawdę fajną ozdobę świąteczną. Właśnie w taki sposób, po powrocie do domu zabrałam się do pracy.
Wybrałyśmy drewniany stojak na bombkę w kształcie choinki z półksiężycem, w środku gwiazda, święta rodzina i coś, co chyba miało być barankiem, ale wygląda jak kózka :)
Szczerze mówiąc nastroiłam się świątecznie już tydzień temu, a wszystko przez odwiedziny mojej mamy, gdyż udałyśmy się obydwie do sklepu z artykułami do rękodzieła i... spędziłyśmy tam ponad dwie godziny na wybieraniu tego, co w naszej ocenie potrzebujemy. Na miejscu okazało się, że tych niezbędnych rzeczy jest baaardzooo dużo. O niektórych nie mogę pisać, bo to prezenty od Mikołaja dla najbliższych ;P
Ale o niektórych chciałabym wspomnieć, ponieważ jest jeszcze trochę czasu i można samemu stworzyć naprawdę fajną ozdobę świąteczną. Właśnie w taki sposób, po powrocie do domu zabrałam się do pracy.
Wybrałyśmy drewniany stojak na bombkę w kształcie choinki z półksiężycem, w środku gwiazda, święta rodzina i coś, co chyba miało być barankiem, ale wygląda jak kózka :)
Oczywiście zakup był niepomalowany i na początku wydawało mi się, że szybko naniosę kolory w wybrane miejsca, po obu stronach stojaka. Myliłam się, gdyż na stosunkowo niewielkiej powierzchni trzeba być ostrożnym z nakładaniem farby, ażeby nie było niedociągnięć. Poza tym farba jest trochę wchłaniania i trzeba powtórzyć malowanie, aby kolory wyglądały na nasycone.
Aby samemu stworzyć ozdobę lub, jeśli ktoś jest szczególnie wytrwały, ozdoby świąteczne należy przede wszystkim zakupić wybrany element w sklepie z rzeczami do robótek ręcznych. Koszt jest nieduży (od 1 zł, przy nieco bardziej skomplikowanych wzorach koszt wzrasta, ale naprawdę za 6-9 zł. można kupić coś fajnego), następnie w nieco okrojonej wersji należy zakupić farby np. akrylowe (te zmywalne wodą są o tyle fajne, że nie trzeba bawić się w śmierdzące rozpuszczalniki i pędzle myje się jedynie wodą z mydłem), których koszt w zależności od firmy może się znacznie różnić. Ja jestem w posiadaniu farb akrylowych Phoenix 12 sztuk (ok. 15-18 zł), są wydajne i w zupełności wystarczają dla początkujących. I oczywiście pędzel, który w trakcie pracy czasem dobrze jest oczyścić z farby w kubeczku z wodą (nadmiar wyciskamy np. w kawałek ręcznika kuchennego). Przekonałam się, że lepiej nie oszczędzać na dobrym pędzlu i rozsądniej będzie kupić jeden droższy a porządniejszy, z którego w trakcie malowania nie wypada włosie. Chodzi o to, aby nie pozostawało na pracy, gdyż jak się je przeoczy, po wyschnięciu farby nie wygląda zbyt estetycznie. Oczywiście nie muszą to być pędzle po 20 zł za sztukę. Milan np. ma bardzo fajne, te cieniutkie ok 3-4 zł., szersze od ok. 5 zł i więcej. Następnie malujemy według uznania, a na koniec pozostaje nam satysfakcja z samodzielnie wykonanej ozdoby :)
W moim przypadku to nie był koniec z ozdabianiem przedmiotów. Chciałam spróbować decoupage i powstała bransoleta w świąteczne sówki.
Nie będę rozpisywać się na temat potrzebnych mediów, bo można na ten temat znaleźć mnóstwo stron, ale powiem jedno. Naprawdę pierwsze zakupy mogą dać po kieszeni. Jeśli więc nie jesteśmy pewni, czy pozostaniemy w tej technice warto zakupić klej z werniksem, czyli 2 w 1. Potem wystarczy jedna serwetka (jest tańsza aniżeli papiery ryżowe) i pędzel. I o mały włos zapomniałabym o jeszcze jednej rzeczy, bez której przecież byłoby widać surowe drewno. Farba akrylowa służąca za "podobrazie" naszego wzoru. W zwykłych sklepach budowlanych można kupić 0,5 l za mniejszą kwotę, aniżeli w wyspecjalizowanych sklepach plastycznych, a konkretna cena zależy oczywiście od producenta. Moja puszka, kupiona w jednym z marketów, kosztowała 19,90. Najważniejsze dla mnie było, aby można ją zmyć wodą. Biel wydawała się także najlepszym rozwiązaniem, ponieważ jest w miarę uniwersalna (m in. jest matowa i satynowa, czyli ta nieco bardziej połyskująca). Zazwyczaj będzie potrzebna więcej niż jedna jej warstwa, dlatego większa puszka nie zmarnuje się. Jeśli zaś zależy nam na innym niż białe tle, wystarczy nanieść wybrany kolor na naszą biel - nie wsiąknie w pracę. Jeśli zależy nam na uzyskaniu jednolitego, ciemnego tła to niestety mój pomysł się nie sprawdzi :/ Wydaje mi się, że biały może prześwitywać, ale sama szczerze mówiąc nie próbowałam.
A oto efekt moich pierwszych starań - bransoleta.
Jak widać ozdobę stanowią nie tylko sówki, ale złote brzegi, które wykonałam dokupioną oddzielnie farbą akrylową i cieniutkim pędzelkiem. Środek zaś ozdobiłam niebieskimi gwiazdkami na białym tle, który pochodzi z tego samego egzemplarza serwetki co wesołe sówki. Mam nadzieję, że także Waszym zdaniem cała kompozycja wygląda świątecznie :D




